poniedziałek, 28 marca 2016

Faceci nie płaczą...?

      Witam!
    Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o drugiej części opisywanej przeze mnie powieści "Zostań, jeśli kochasz", o tytule "Wróć, jeśli pamiętasz", autorstwa Gayle Forman.
     Książka opowiada historię 3 lata po wypadku Mii, jednak tym razem obserwujemy świat oczami Adama. Dzięki temu zabiegowi mamy pełen obraz obojga bohaterów, wiemy ile dla siebie znaczą i jak postrzegają różne wydarzenia.
     Naszego bohaterami poznajemy, gdy jego zespół "Shooting Stars" odnosi sukcesy, a sam jest rozpoznawalnym gwiazdorem w związku z gwiazdą kina Bryn. Wydaje się, że osiągnął wszystko, o czym marzył, prawda? Jednak patrząc na świat jego oczami zauważamy, że wcale nie jest idealnie. Mężczyzna nie ma kompletnie prywatności, przez co posiada wiele fobii. Przez swoje problemy z agresją i emocjami zyskuje przezwisko Wild Man. Cały czas zażywa różne leki, psychotropy, mające pomóc mu uporać się z lękami i napięciem, które cały czas mu towarzyszą. Dodatkowo stara się zredukować stres papierosami. Jego z pozoru wspaniały związek polega na tym, że częściej się mija z Bryn, niż spędzają razem czas, gdyż oboje są zabiegani i wiecznie zajęci. Można by rzec, że jest już wypalonym gwiazdorem.
     Zmieniły się również stosunki bohatera z ludźmi ze swojego otoczenia. Wcześniej z kolegami z kapeli miał przyjacielskie relacje, z czasem jednak zamknął się w sobie, a narastająca sława i dziennikarze, wkraczający w prywatność członków zespołu, wcale nie pomogły im się dogadać. Adam czuje się bardzo samotny, mimo że zazwyczaj otoczony jest tłumem ludzi.
     Książka obrazuje, że życie sławnych osób wcale nie jest takie wspaniałe i kolorowe. Pokazuje, że nawet gdy artysta lubi swoich fanów, tak jak Adam, to w sytuacji, gdy rzucają się oni na niego całą chmarą, nie patrząc na to, że też jest człowiekiem z krwi i kości, zaczyna po prostu panikować i "dusić się" w otaczającym go tłumie. W historii widać, jak wiele trzeba poświęcić dla kariery, jak bardzo wszystko może się zmienić - zaczynając od pozbycia się prywatności, w najgorszym wypadku kończąc na obłąkaniu i paranoi.
     Kompozycyjnie powieść przypomina pierwszą część, ponieważ do scen w czasie rzeczywistym wplatane są obok retrospekcje, nawiązujące do osób, miejsc czy też sytuacji. Przedstawianie świata oczami Adama było moim zdaniem naprawdę dobrym wyborem. Książka pokazuje nam głębie uczuć i emocji bohatera, to że faceci też cierpią z miłości, co nie jest częstym obrazem w powieściach. Zazwyczaj czytamy perspektywę dziewczyny, która cierpi, przeżywa, a w tym momencie zaskakującą odmianą jest zobaczenie cierpienia mężczyzny i zapytanie siebie - "Czy oni też tak potrafią przeżywać?".
     Ogólnie jestem bardzo zadowolona, że zdecydowałam się przeczytać tę powieść. Nie zawiodła mnie, zwłaszcza, że czytałam ją od razu po pierwszej części i wciąż byłam "w jej świecie". Polecam fanom romantycznych powieści.



"Na mgnienie staje mi przed oczami obraz Mii. Siedemnaście lat, ciemne oczy pełne miłości, przejęcia, strachu, muzyki, seksu, magii, rozpaczy. Lodowate dłonie."
Gayle Forman "Wróć, jeśli pamiętasz"

środa, 16 marca 2016

Co będzie za 100 lat?

      Witam!
    Ostatnio sięgnęłam po książkę "Powrót z gwiazd" Stanisława Lema. Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moimi refleksjami z nią związanymi.
    Szczerze muszę przyznać, że nie łatwo było mi ją przeczytać. Jest napisana trudnym językiem, Lem bawi się słowami podobnie brzmiącymi jednocześnie opisując świat, który nie istnieje w teraźniejszości, przez co tym trudniej połapać się w tym o co autorowi dokładnie chodzi. Bardzo wiele epitetów, porównań i innych środków stylistycznych pojawia się praktycznie na każdej stronie. Dopiero po połowie książki, gdy przyzwyczaiłam się do tych zabiegów, czytałam ją z przyjemnością.
    Historia opowiedziana przez Lema jest bardzo ciekawa, chociaż nieco chaotyczna. Nie ma, tak jak w większości teraźniejszych książek, jasno określonej fabuły. Hal Breg, główny bohater książki nie ma nawet żadnego celu swoich działań. Przez to czytelnik nie może przewidzieć co się wydarzy.
    Powieść opowiada o astronaucie, który właśnie wrócił z bardzo długiej podróży badawczej. Nic, co zastaje we współczesnym świecie, nie przypomina tego, co zostawił przed odlotem. Musi odnaleźć się jakoś w tym świecie, o którym nie wie kompletnie nic. Do tego dochodzi fakt, że wyróżnia się swoim wzrostem siłą i faktem, że nie jest, jak wszyscy obywatele, betryzowany - oznacza to, że w jego umyśle może powstać myśl o zabójstwie siebie, kogoś czy nawet zwykłym podjęciu ryzyka. W świecie pozbawionym tych szczególnych uczuć, nie ma praktycznie nic, co przypominało by Halowi jego dawne życie.
    Bohater stara się nadążyć za otaczającą go rzeczywistością. Czyta książki o dokonaniach nauki, o historii, o wszystkim co ominęło go, gdy był w kosmosie. Równocześnie stara się poradzić sobie z traumą, która w nim pozostała po tych gwiezdnych przygodach - ze stratą kompanów, ze strachem, który wciąż mu tam towarzyszył.
    Mimo toporności tekstu, książka jest warta przeczytania. Zmusza człowieka do zastanowienia nad tym czy idealny świat w ogóle istnieje. Również przynosi refleksje na temat różnego rodzaju poświęceń dla nauki, badań. O przystosowaniu się do całkowicie odmiennego otoczenia. O tym, dokąd zmierza ludzkość, bo mimo że książka została wydana w 1961 roku, to jednak wciąż w dużej mierze jest aktualna.


"Sonda to jest chłodzenie, wiesz. Taka jakby latająca lodówka. Tyle miejsca, żeby usiąść. Siedzi się w lodowej skorupie. Ten lód taje od strony pancerza i ścina się z powrotem na rurach. Sprężarki mogą się zepsuć. Wystarczy chwila, zachłyśnięcie, bo na zewnątrz jest osiem, dziesięć albo dwanaście tysięcy stopni. Jeżeli staną w dwuosobowej rakiecie, to musi zginąć dwóch. A tak - tylko jeden. Rozumiesz?"
Stanisław Lem "Powrót z gwiazd"

wtorek, 8 marca 2016

Po stracie zawsze jest ciężko...

Witam.
     Dzisiaj pragnę się z Wami podzielić wrażeniami, które miałam po przeczytaniu powieści Jonathana Safrana Foera pt. "Strasznie głośno, niesamowicie blisko", gdyż uważam, że jest to książka warta polecenia.
     Opowiada ona historię dziewięciolatka, który w World Trade Center stracił ukochanego ojca, z którym był bardzo zżyty. Oskar Schell jest niesamowicie inteligenty i posiada zdumiewającą wiedzę, jak na swój wiek. Traktowany przez ojca jak rówieśnik, bardzo szybko wydoroślał.
     Po śmierci taty chłopiec jest bardzo załamany. Kiedy znajduje w jego gabinecie tajemniczą kopertę z kluczem, zaczyna podróż, która ma na celu rozwiązanie zagadki tego przedmiotu i równocześnie ma pomóc Oskarowi uporać się z przytłaczającym smutkiem, który odczuwa. Podczas swojej przygody poznaje bardzo wiele ciekawych osób, ich historie, jak również zwiedza dużo miejsc w Nowym Jorku.
     Powieść opowiada nie tylko przygody chłopca, ale również historię jego rodziny - młodość babci i dziadka oraz problemy jakie mieli. Widzimy różne spojrzenia na życie, jak również odmienne sposoby radzenia sobie z własnym cierpieniem, tęsknotą i bólem.
     Forma książki jest bardzo ciekawa, gdyż zawiera zarówno listy, przez które poznajemy przeszłość, jak i narrację pierwszoosobową opisującą bieżące wydarzenia. Dzięki tym zabiegom możemy poznać osobowość i przeżycia trzech różnych ludzi, co sprawia, że cała trójka staje się bohaterami powieści. Dowiadujemy się w jaki sposób te osoby wyrażają swoją miłość, jak pomagają sobie nawzajem w trudnych sytuacjach, jak bardzo tragiczne przeżycia z ich życia wpływają na każdą decyzję jaka podejmują.
     Uważam, że książka, chociaż początkowo trudna w odbiorze, jest jedną z najlepszych przeczytanych przeze mnie powieści. Autor potrafi ożywić bohaterów swoich książek i sprawić, żeby czytelnik poczuł do nich sympatię. Osobiście, mimo że początkowo Oskar irytował mnie czasem będąc bardzo przemądrzały, to jednak po pewnym czasie pokochałam tego chłopca, tak jak każda spotykana przez niego w książce osoba.
     Bardzo serdecznie polecam tę powieść, jak również film o tym samym tytule, który zainspirował mnie do przeczytania tego dzieła.


"(...) powiedziała mi, że jest w ciąży, rozpierała mnie radość, nie powinienem być taki ufny, sto lat radości może być unicestwione w jednej sekundzie, ucałowałem jej brzuch, choć nie było jeszcze co całować, powiedziałem, że kocham nasze dziecko. To ją rozśmieszyło, nie słyszałem jej śmiejącej się tak serdecznie od czasu, kiedy spotkaliśmy się w połowie drogi między naszymi domami, idąc jednocześnie do siebie, powiedziała: "Kochasz ideę", na co odparłem: "Kocham naszą ideę". To było właśnie to, mieliśmy naszą wspólną ideę. Zapytała: "Boisz się?" "Czego?" "Życie jest bardziej przerażające niż śmierć", odpowiedziała."
Jonathan Safran Foer "Strasznie głośno, niesamowicie blisko"

środa, 2 marca 2016

Żyć czy nie?

    Witam!
  Dzisiaj chciałabym podzielić się wrażeniami po obejrzeniu filmu pt. "Zostań, jeśli kochasz".
  Zdecydowałam się go obejrzeć, ponieważ moja bliska koleżanka swego czasu była bardzo nim zafascynowana, a miałam akurat ochotę na romantyczny słodki film, który wycisnąłby z moich oczu łzy. Szczerze powiedziawszy, nie zawiodłam się.
   Film opowiada o związku dwojga ludzi - Adama i Mii. Oboje są związani z muzyką - on ma kapelę, która odnosi coraz większe sukcesy, a ona jest wspaniałą wiolonczelistką. Historia opowiedziana w formie retrospekcji, gdyż w początkowych scenach Mia bierze udział w wypadku samochodowym, przez który jej dusza zostaje oddzielona od ciała. Obserwuje świat, jednak nie może mieć na niego żadnego wpływu. Poznajemy historię z jej wspomnień oraz zastanawiamy się razem z nią nad ważną decyzją - żyć czy odpłynąć.
   Opowieść jest bardzo słodka, równocześnie pełna emocji, wahań. Nie zawsze jest kolorowa, przez co lepiej pokazuje prawdziwe życie. Związek tej dwójki nie jest idealny, oboje się różnią, oboje mają marzenia, cele i wiele przeciwności losu, jednak są również wytrwali i zaangażowani w swoje wspólne życie.
   Jakiś czas po obejrzeniu filmu przeczytałam książkę, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Gayle Forman, autorka powieści, przedstawiła w przekonujący sposób odczucia i myśli głównej bohaterki. Spodobała mi się ogromnie kompozycja książki - czas teraźniejszy przeplata się ze wspomnieniami dziewczyny, związanymi z dziejącymi się wydarzeniami lub spotykanymi ludźmi.
   Historia została przedstawiona z punktu widzenia Mii, więc jest zabarwiona jej emocjami. Bardzo często potrafi wzruszyć czytelnika, jak również zwrócić jego uwagę na małe rzeczy, codzienne czynności i pokazać, jak wielkie mają one znaczenie dla naszego życia, mimo że tak często ich nie doceniamy.
   Byłam zachwycona powieścią również dlatego, że opowiada o roli muzyki w życiu, a sama jestem z nią bardzo związana. Przedstawienie tego, jak bohaterowie są związani z tą dziedziną sztuki i jak wielkie ma ona dla nich znaczenie sprawiło, że poczułam się z nimi jeszcze bliżej związana.
   Ogólnie polecam zarówno książkę, jak i film. Są pewne niezgodności w fabułach, ale nie zwracają uwagi odbiorcy jakoś szczególnie. Oba dzieła są wspaniale zrobione i przedstawione i oba potrafią wywołać u człowieka emocje.




"Jeżeli każesz mi odejść, odejdę. Rozmawiałem z Liz i powiedziała, że może powrót do dawnego życia będzie dla ciebie zbyt bolesny; że może łatwiej ci będzie wymazać pamięć o nas. To by był koszmar, ale zrobię to, jeśli będzie trzeba. Mogę cię stracić w taki sposób, jeśli nie stracę cię dzisiaj. Pozwolę ci odejść. Jeśli zostaniesz."

Gayle Forman "Zostań, jeśli kochasz".

środa, 24 lutego 2016

Wyobraźnia wciąż działa.

      Witam!
    Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić tekst, który napisałam około wakacji 2013 lub 2014 (nie jestem w stanie sobie dokładnie przypomnieć).




"    Adam siedział nad książkami do chemii, a jego myśli błądziły, jak zwykle, w zupełnie innym kierunku. Myślał o Niej, o tym, jaką przyszłość pragnie z Nią zbudować, o jej ambicjach i planach. Godził w swoich wyobrażeniach marzenia ich obojga. W zadumie spojrzał na telefon i zauważył nową wiadomość: "Przyjdziesz po mnie? Jestem tam, gdzie zwykle...". Zmarszczył brwi na wspomnienie ostatniego razy, gdy tam była. "Najpierw trzeba się uporać z tymi koszmarami" stwierdził w myślach. Gdy już wychodził z klatki, dostał kolejnego smsa: "ON TU JEST! KRZYCZY!". Zaniepokojony zaczął biec w stronę bloków, przy których ostatnio przesiadywała jego ukochana. Wiedział dlaczego, ale nigdy nie sądził, że to, co ona miała w głowie, może stać się rzeczywistością. Kiedy dotarł pod niewielkie wzniesienie, na którym stała Jej ulubiona ławka, usłyszał wyraźniej krzyk jakiegoś chłopaka. Nie starał się nawet rozróżniać słów, gdyż cała jego uwaga była skupiona na malującym się przed nim obrazie - Ona stała przy ławce, skulona w sobie, obejmując samą siebie rękami, a jej długie kasztanowe włosy latały wokoło jej twarzy. Znając Ją tak dobrze, Adam mógł stwierdzić, że przyjęła swoją pozycję obronną, jak zawsze, gdy przerastała ją sytuacja, w której się znalazła. Naprzeciwko niej stał wysoki nastolatek o miedzianych włosach , na którego twarzy widać było gniew. Zbliżając się do tych dwóch osób, Adam zauważył, jak oblicze Jej towarzysza zmienia się - gniew został zastąpiony na chwilę przez przerażenie, następnie pojawił się uspokajający półuśmiech, który obrazował dokładnie to, co wyrażały słowa chłopaka: "Spokojnie, nie chcę ci zrobić krzywdy". Jej oczy stały się jeszcze większe, widać w nich było strach. Każdemu ostrożnemu krokowi chłopaka w Jej stronę, towarzyszył krok w tył robiony przez dziewczynę i Jej szept: "Nie dotykaj mnie, nie zbliżaj się..".
      Nie wahając się ani chwili dłużej, Adam podbiegł do ukochanej i mocno ją objął. Ona wtuliła się w niego tak, jakby chciała się ukryć w jego ramionach. Chłopak czuł, jak Jej łzy przemaczają mu bluzkę. Gdy podniósł wzrok na nastolatka stojącego naprzeciwko, zobaczył w jego oczach zaskoczenie i dezorientacje. Adam szeptał swojej ukochanej słowa pocieszenia, ciesząc się, że może być przy niej. Po chwili, kiedy dziewczyna się uspokoiła, wziął ją za rękę i patrząc w oczy, aby wybadać jej reakcję, powoli powiedział: "Kochanie, możesz usiąść tam, na huśtawce, na chwilę?". Widząc jej przerażone spojrzenie, błądzące od niego do drugiego chłopaka, który teraz przyglądał się całej scenie z obojętnym wyrazem twarzy, Adam postarał się skupić całą uwagę dziewczyny na sobie, po czym powiedział: "Zaufaj mi", starając się wlać w te słowa wszystkie uczucia, które nim targały. Ona na dźwięk jego słów uspokoiła się, kiwnęła głową i oddaliła posłusznie. Kiedy Adam był pewien, że jego ukochana jest dość daleko, by ich nie usłyszeć, zwrócił się do chłopaka:
   - Nie chcę zostawiać jej samej w takim stanie, więc przejdę do sedna - spojrzał mu twardo w oczy - Zapewne nie przywykłeś do widywania jej takiej - szukał w głowie odpowiedniego słowa - rozbitej...
   - Na pewno nie była tak uległa. - rzucił rozmówca. - Kim ty w ogóle jesteś?
   - Kimś, kto jej nie opuści. - odpowiedział mu sucho Adam. Chłopak udawał, że nie usłyszał tych słów.
   - Co wy tu w ogóle robicie? Albo raczej, co ona tu robi?! - zapytał zamiast się odgryźć.
   - Nie zauważyłeś, że przychodzi tu prawie codziennie? - Adam obserwował, jak nastolatek nieznacznie się spina. - W jej głowie powstawały wtedy właśnie takie sytuacje: ty wychodzisz i krzyczysz. Według niej miałoby to być lepsze, niż zimna obojętność, którą teraz ją darzysz. Myślała, że zadziałałoby to, hmm... oczyszczająco - zwrócił wzrok w jej stronę - Ale chyba się myliła... - spojrzał z powrotem na swojego rozmówcę - Nie martw się, raczej już tu nie wróci.
      Chłopak, zapatrzony w huśtającą się nastolatkę, nieznacznie kiwnął głową na znak, że rozumie słowa Adama. W jego głowie panował chaos. Zastanawiał się, co się stało z tą radosną beztroską dziewczyną, którą znał i kochał. Stał pogrążony w takich myślach jeszcze długo po tym, jak Adam odprowadził swoją ukochaną do domu.



* * * 


      Siedziała wpatrzona nieobecnym wzrokiem w kubek ze swoją ulubioną gorącą czekoladą. Adam obejmował ją, przyglądając się troskliwie. Dziewczyna wspominała to, co się przed chwilą wydarzyło. Wciąż była w szoku. Przypominała sobie każdy detal. Dokładnie tak to spotkanie sobie wyobrażała, jednak nie sądziła, że on mógłby być do tego zdolny. Pamiętała do, jako spokojnego chłopaka, nigdy nie podnosił na nią głosu, nawet wtedy, gdy robiła głupoty. Jej ciałem wstrząsnęły dreszcze, kiedy przypomniała sobie pierwsze słowa chłopaka: "Co ty tu kurwa robisz? Przyszłaś dalej mnie dręczyć?!". Słyszała, że miał problemy, chodził wiecznie zdenerwowany, wpadł w złe towarzystwo. Wtedy, stojąc naprzeciwko niego, zauważyła ciemne cienie pod oczami i wyraz obrzydzenia na jego twarzy, gdy na nią spojrzał - rzeczy tak nie pasujące do obrazu chłopaka, który miała w głowie: roześmianego empatycznego nastolatka. Gdy przestał na nią krzyczeć i zdał sobie sprawę z tego, że ją wystraszył, miał zagubiony wyraz twarzy, który przypominał heh tego dawnego przyjaciela. Jednak kiedy zaczął się do niej zbliżać z uspokajająco otwartymi ramionami, dziewczyna zdała sobie sprawę, że nie chce, by ten ją dotykał. W jej umyśle wciąż żywe było wspomnienie, gdy ostatni raz ją przytulał - wbrew jej woli, kiedy miała ochotę krzyczeć i uciekać, lecz ciężar tego, co jej wtedy powiedział, był przytłaczający.

      Z rozmyślań wyrwał ją ciepły głos Adama, który z troską pytał, czy wszystko dobrze. Uśmiechnęła się do niego niepewnie i pocałowała go. Miała ochotę powiedzieć, że nic nie może być źle, gdy siedzi przy niej, ale wyszeptała tylko: "dziękuję" i wtuliła się mocniej w jego objęcia.
   - Za co dziękujesz, kochanie? - zapytał chłopak, całując ją czule w czoło.
   - Za to, że przyszedłeś. - odpowiedziała mu, podniosła głowę i patrząc prosto w jego oczy dodała - Kocham cię. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, co by było, gdybyś nie był częścią mojego życia.
      Adam uśmiechnął, słysząc te słowa i złożył na jej ustach delikatny pocałunek, po czym wyszeptał: "Też cię kocham. Jesteś dla mnie całym światem".   "

środa, 17 lutego 2016

Szkolne recenzje

Witam!
     Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić recenzją filmu Tadeusza Konwickiego pt. "Lawa. Opowieść o "Dziadach" Adama Mickiewicza. Napisałam ją do szkoły, gdy nasza polonistka, doprowadzona do granicy wytrzymałości nerwowej, zadała nam ją z dnia na dzień.


     Film "Lawa. Opowieść o "Dziadach" Adama Mickiewicza mogę z całą pewnością zaliczyć do ciekawych dzieł filmowych. Wyreżyserowane przez Tadeusza Konwickiego, który zaangażował wspaniałych polskich aktorów, takich jak Gustaw Holoubek, Artur Żmijewski czy też Grażyna Szapołowska, wywołało u mnie mieszane uczucia.
     Pierwszą rzeczą, która urzekła mnie podczas oglądania filmu, była muzyka, towarzysząca przez cały czas akcji. Nadawała tajemniczego, nieco mrocznego charakteru. Wywoływała nieokreślone uczucie niepokoju i potęgowała nadnaturalność niektórych scen. Ścieżka dźwiękowa składała się głównie ze skrzypcowych dźwięków, czasem towarzyszył im chór, nadając bardziej mistyczny charakter.
     Kolejnym aspektem, który bardzo mi się spodobał w tym filmie, była gra aktorska. Gustaw Holoubek, wcielając się w postać swojego imiennika, oddawał tak wspaniale targające tym bohaterem emocje, że byłam pod wielkim wrażeniem. Nie potrafiłam, czytając utwór, wyobrazić sobie, w jaki sposób można by odegrać tak trudną postać bez popadania w przesadę czy też znudzenia widza, a jemu się to udało. Bardzo spodobał mi się również pomysł, aby monologi Konrada, takie jak Wielka Improwizacja czy też opowieść Pustelnika - Gustawa o jego nieszczęśliwej miłości, wypowiadane były wprost do widza, czyli tak, jakby aktor wpatrując się w kamerę widział osobę, oglądającą ten film. Jednocześnie wplatanie w trakcie wypowiedzi obrazów młodości bohatera, jego historii miłosnej bądź też ważnych wydarzeń historycznych, pomagało uniknąć monotonii i równocześnie zmuszało do szerszego postrzegania i interpretacji dzieła.
     Równocześnie obsadzenie w roli Jana Sobolewskiego Piotra Fronczewskiego uważam za genialny pomysł. Moim zdaniem wspaniale pokazał swój talent wcielając się w tę postać. Pokazał głębię uczuć targających bohaterem, potrafił za pomocą swojego głosu przekazać wszystko, co było zamierzone przez autora. Odzwierciedlił emocje targające Janem zarówno podczas opisywanego wydarzenia, jak i wpływ, jaki miało ono na niego.
     Fragmentem filmu, który również wydał mi się wspaniale zaaranżowany, było wyśpiewanie przez Artura Żmijewskiego (Konrada) pieśni zemsty. Bardzo przypadło mi do gustu takie pokazanie talentu wieszcza.
     Rzeczą, która mnie bardzo zaskoczyła, był całkowity brak małej improwizacji oraz sceny egzorcyzmu - zamiast tej drugiej była tylko modlitwa księdza Piotra i Aniołów o odkupienie duszy Konrada. Rozumiem powody, dla których nie można pokazać całego tekstu, jednak moim zdaniem te sceny były o wiele bardziej warte pokazania niż niektóre przejścia między scenami.
     Do filmu mam również zastrzeżenia, ponieważ uważam, że przeskoki między scenami były bardzo chaotyczne, a krótkie sceny rozdzielające wątki nieraz niejasne. Jednakże myślę, iż pokazanie równoczesności pewnych wydarzeń poprzez przeplatanie fragmentów scen było ciekawym i oryginalnym pomysłem.
      Dzieło Tadeusza Konwickiego zawiera bardzo wiele metafor i jest równocześnie osobistym odczytaniem dramatu Adama Mickiewicza, co widać najbardziej w ostatniej scenie, gdy Gustaw Holoubek wypowiada, jak podejrzewam, refleksję scenarzysty powstałą pod wpływem lektury "Dziadów"/
     Podsumowując moje odczucia związane z filmem, uważam, że Tadeusz Konwicki stworzył bardzo interesujące dzieło, jednak moim zdaniem zbyt zagmatwane i osobiste, żeby widz potrafił się bez problemu w nim rozeznać.



wtorek, 9 lutego 2016

Nigdy nie mów nigdy.

     Witam!
  Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi refleksjami powstałymi po obejrzeniu duńskiego filmu "W lepszym świecie".
   Jest on dość ciężki w odbiorze. Pełno w nim rozważań o życiu, głębokich wypowiedzi bohaterów. Można nawet odnaleźć wątki psychologiczne. Bohaterowie zostają skonfrontowani z różnymi sytuacjami, czasem takimi, które potrafią z najłagodniejszego z nich zrobić agresora.
   Historia opisuje przyjaźń dwóch chłopców ze szkolnej ławki - Christiana i Eliasa.Pierwszy z nich przeprowadził się do babci po śmierci matki, drugiego rodzice żyją w separacji - można więc powiedzieć, że oboje doznają cierpień w swoim życiu. Dodatkowo Elias jest gnębiony przez starszych kolegów. Pomaga mu dopiero Christian, który decyduje się na ryzykowny krok i pokazanie im, że nie mogą się tak dłużej zachowywać bez konsekwencji. Przez to wydarzenie przyjaźń chłopców została przypieczętowana.
   Przez cały film widz czeka w napięciu, nie wiedząc co się stanie, ani co wymyśli "ten mały psychol", jak określiła Christiana moja mama. Jednak akcja filmu toczy się bardzo wolno i po pewnym czasie człowiek ma już dosyć. 
    W historii pokazano również, jak małe wydarzenia potrafią wywołać u człowieka reakcję całkowicie niezgodną z jego przekonaniami. Patrząc z psychologicznego punktu widzenia może zaobserwować, że w filmie pokazano wiele zagadnień tego typu - agresje u osób łagodnych, obojętność u tych, którzy są zazwyczaj zainteresowani problemami innych. Pokazuje nam, jak określone sytuacje wpływają na człowieka.
    Ogólnie jest to warty obejrzenia film, gdyż porusza ciekawe zagadnienia i jest miłą odskocznią od teraźniejszych częstych "głupawych" produkcji.